
W półfinale Novak Đjokovic (ATP 1) spędził na korcie 4 godziny 50 minut..zanim udało mu się pokonać swego przyjaciela Andy'ego Murraya (ATP 4).
Muszę przyznać nie bardzo rozumiem marudzenia niektórych speców od tenisa: ,że spotkanie stało na niskim poziomie ...że było tyle a tyle błędów po obu stronach ... Jeśli chodzi o tak długi okres gry na pewno były okresy , które mogły męczyć oglądającą publiczność, ale panowie stworzyli ciekawe, trzymające do końca w niepewności tenisowe widowisko...Obecnie od dwóch dni w Paryżu panie,, męczą się okropnie ,, na tamtejszych kortach .Niestety jak narazie nie da się nic ciekawego tam zobaczyć bo poziom imprezy WTA Paris jest żenujący...Tam dopiero wieje nudą ...Wracam więc do wspomnień z meczu półfinałowego ....Pierwszy set dla Djokovica 6-3.
Dwa kolejne dla Andy'ego 3-6, 6-7...
.gif)
Patrząc na przebieg wypadków i widząc zmęczenie na twarzy Novaka ...
mogło by się wydawać ,że to Szkot zakończy pojedynek...Gdy nieoczekiwanie serbski tenisista jak zwykle u niego bywa odrodził się ...by gładko wygrać czwartego seta 6-1.

Nie tylko na kortach trwała zacięta walka... Na trybunach narzeczona Serba Jelena Ristic....
konkurowała w dopingowaniu z dziewczyną Murraya Kim Sears ..
Zmienność sytuacji , długie wymiany,walka o własne podanie trwająca niejednokrotnie przeszło 10 minut i waleczność oraz ciekawe zagrania z obu stron siatki na pewno mogły zadowolić miłośników tenisa...O losach meczu zadecydowała piąta odslona spotkania....

W ćwierćfinale na drodze Novaka Đjokovica (ATP 1) stanął ,,wielki wojownik tenisowych kortów,,David Ferrer (ATP 5). Miłośnicy tenisa dobrze wiedzą ,że Hiszpan nigdy się nie poddaje i bez względu na wynik nie odpuszcza żadnej piłki....Potrafi ograć każdego,a jeśli nawet przegrywa to przeciwnik musi się nieźle namęczyć by sobie zwycięstwo z Ferrerem wywalczyć...W swej karierze obaj panowie toczyli niezwykle zacięte pojedynki...


Wspominając tegoroczny turniej Australian Open na pewno warto poświecić chwilę spotkaniom Novaka Đjokovica (ATP 1), który nie tracąc seta dotarł jak burza do czwartej rundy ... Tam na jego drodze stanął reprezentant gospodarzy Lleyton Hewitt (ATP 181).

Turniej Australian Open przeszedł już do historii....Przypomnijmy sobie półfinałowe spotkanie , w którym Rafael Nadal (ATP 2) po raz 27 stanął do pojedynku z Rogerem Federerem (ATP 3)....Dodam ,że obaj tenisiści ,a zwłaszcza Roger ....należą do grona moich ulubionych zawodników więc nie mogłem tego spotkania pominąć....

Wspaniały początek Szwajcara kiedy to błyskawicznie objął prowadzenie 3-0.. potem prowadził 4-1... zapowiadały dobry tenisowy spektakl.
Niestety z każdą chwilą nasze nadzieje się rozwiewały ,a panowie grali bardzo nerwowo popełniając ogromne ilości niewymuszonych błędów....Swoją drogą ciekawe czemu Szwajcar tak szybko stracił koncentrację i nie radził sobie z przeciętnie grajacym w tym spotkaniu Rafą....
Nadal wyrównał 4-4...i o losach pierwszego seta zadecydował tie-break'...w którym minimalnie lepszy okazał się Roger wygrywając 7-5.
W drugim secie główną atrakcją stały się fajerwerki z okazji narodowego święta Australii ....

Tenisiści raczej nie zachwycali ... Niezrażony przerwą Rafa zakończył te odsłonę meczu wynikiem 6-2.
Trzeci set przyniósł sporo emocji dopiero w kolejnej dogrywce tie-break'owej ...
Federer przegrywając 1-6 zmniejszał powoli po błędach rywala straty broniąc czterech piłek meczowych...W końcówce lepszy okazał się Hiszpan ,tym razem to on zaliczył 7-5 i zapisał kolejny set na swym koncie.Mirka Federer oraz miłośnicy gry Szwajcara z coraz większym niepokojem i rezygnacją spoglądali na poczynania Rogera...
Czwarty set również padł łupem Hiszpana...
Podenerwowana Mirka nie miała już sił by oglądać końcówkę meczu....Muszę przyznać ,że sam też byłem rozczarowany .
Trwający 222 minuty pojedynek dał Nadalowi 18 zwycięstwo nad Szwajcarem.
Rafa wygrywając 6:7, 6:2, 7:6, 6:4 zapewnił sobie miejsce w finale. cdn...

Co prawda turniej Australian Open przeszedł już do historii , ale zawsze można wrócić do wspomnień.. Po ciekawym finale w grze deblowej pań.... równie interesująco przebiegał mecz finałowy panów , w którym Leander Paes (Indie) / Radek Štěpánek (Czechy) pokonali pięciokrotnych mistrzów Australian Open (2006, 2007, 2009-2011) braci Boba (USA, 1) / Mikea Bryanów (USA, 1)

.gif)
.gif)
Z minuty na minutę coraz bardziej naciskając na Boba i Mikea ... agresywnymi i skutecznymi zagraniami wywalczyli sobie zwycięstwo...
Wygrywając całe spotkanie 7:6,6:2

| « poprzedni | maj 2012 | następny » |
| Pn | Wt | Śr | CZ | Pt | So | Ni |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |







.gif)

.gif)









.gif)











.gif)















